Zabawa, nie pozowanie: Moje sposoby na naturalne ujęcia dzieci w ruchu

„Proszę, stój prosto”, „Uśmiechnij się do pani”, „Nie wierć się przez chwilę!”. Ile razy słyszeliśmy te zdania na sesjach zdjęciowych? Rodzice często czują presję, że ich dzieci muszą być „grzeczne”, aby zdjęcia wyszły dobrze. Nic bardziej mylnego. Dzieciństwo to nie jest czas statycznych póz i sztucznych uśmiechów na komendę „ser”. Dzieciństwo to ruch, energia, ciekawość i odrobina szaleństwa. Moją żelazną zasadą jest: zabawa, nie pozowanie. Bo tylko w zabawie dziecko jest naprawdę sobą.

Moje podejście do fotografowania najmłodszych opiera się na porzuceniu roli „reżysera” na rzecz roli „uczestnika” lub czujnego obserwatora. Kiedy spotykamy się na sesji – czy to w lesie, czy w Waszym domu – moim pierwszym celem nie jest zrobienie zdjęcia, ale nawiązanie relacji. Zniżam się do poziomu oczu dziecka, przedstawiam się, pokazuję aparat, pozwalam nacisnąć guzik. Ta chwila oswajania jest kluczowa. Dziecko musi poczuć, że jestem „fajna”, że nie będę od niego wymagać rzeczy niemożliwych. Kiedy znika napięcie, pojawia się przestrzeń na autentyczność.

Zamiast mówić „przytul siostrę i patrzcie w obiektyw”, proponuję Wam zabawy, które naturalnie wyzwalają emocje. Proszę tatę, by wziął syna na barana i zaczął biec, co zawsze kończy się wybuchem szczerego śmiechu. Proszę rodzeństwo, by poszeptali sobie do ucha największy sekret – ich twarze wtedy rozjaśniają się w sposób, którego nie da się wyreżyserować. Proszę Was, byście zrobili „rodzinną kanapkę”, ściskając się najmocniej jak potraficie. Wtedy na zdjęciach widzę nie tylko Wasze twarze, ale też siłę Waszej więzi, splątane ramiona, nosy wtulone w szyje.

Ruch jest moim sprzymierzeńcem, a nie wrogiem. W fotografii rodzinnej w duchu slow nie boimy się lekkiego poruszenia, rozwianych włosów czy nieostrego tła. Te elementy dodają zdjęciom dynamiki i życia. Dziecko, które biegnie przez wysoką trawę, jest ucieleśnieniem wolności. Dziecko, które podskakuje w kałuży, jest czystą radością. Moim zadaniem jest być gotową, by uchwycić ten ułamek sekundy, w którym emocja sięga zenitu.

Rodzicom zawsze powtarzam przed sesją: „Odpuśćcie kontrolę”. Pozwólcie dzieciom się ubrudzić, pozwólcie im na wygłupy, a nawet na chwilę dąsów (bo to też jest prawdziwa emocja!). Waszym zadaniem na sesji nie jest dyscyplinowanie dzieci, ale bycie z nimi. Kiedy Wy dobrze się bawicie, kiedy Wy jesteście zrelaksowani i skupieni na zabawie, dzieci natychmiast to wyczuwają i podążają za Waszą energią. Najpiękniejsze kadry powstają w tym cudownym chaosie, kiedy zapominacie, że w ogóle tam jestem. Wtedy aparat przestaje być intruzem, a staje się kronikarzem Waszej radości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *